Profesor zwyczajny. Dziekan Wydziału Komunikacji Multimedialnej, kierownik 6 Pracowni Fotografii, członek Rady Artystycznej Związku Polskich Artystów Fotografików, historyk sztuki, promotor kilkudziesięciu prac dyplomowych – licencjackich i magisterskich, kurator wielu wystaw zbiorowych krajowych i zagranicznych. Fotografuje od wczesnych lat 60., działając na polu fotografii kreacyjnej i dokumentalnej. Animator promocji twórczości młodych artystów.

Co sprawia, że jedną rzecz w fotografii rozpoznajemy jako prawdziwą, zaś inna wydaje się nieprawdopodobna? Czy nie wynika jedynie z naszego przyzwyczajenia do wyglądu pewnych przedmiotów? Do tego, że zwykliśmy myśleć o morzu jako o ciągle pulsującej powierzchni pokrytej nierównościami fal. I teraz, kiedy widzimy je inaczej, wydaje się nam dziwne i niesamowite. Może to właśnie
z tej niesamowitości wynika uderzające piękno pokazywanych przez Florkowskiego obrazów.

Za każdym razem, kiedy spoglądam na nie na nowo, przychodzi mi na myśl „Solaris” Stanisława Lema. Istnieje tam ocean, który reaguje na ludzkie wspomnienia. Każde z tych wspomnień zostaje powtórnie ucieleśnione. Powracają ludzie, których utrata najbardziej boli i przedmioty, za którymi tęsknią. W jakiś sposób także, zapisane w naszych umysłach wizje i wyobrażenia, odbijają się również w fotografiach Florkowskiego. Tworzymy rzeczywistość na nowo, odnajdując w pejzażach autora nasze własne marzenie o przestrzeni, o wolności, o pięknie. I choć to tylko wyobrażenia, to poprzez fotograficzną konkretność stają się bardzo realne.

Marianna Michałowska